Psychologia muzyki i muzykoterapia Estetyka muzyki

"Być może to, że jesteśmy gatunkiem społecznym zawdzięczamy właśnie naszej muzykalności". Wywiad z dr hab. Piotrem Podlipniakiem

Wojtek Krzyżanowski

byc-moze-to-ze-jestesmy-gatunkiem-spolecznym-zawdzieczamy-wlasnie-naszej-muzykalnosci-wywiad-z-dr-hab-piotrem-podlipniakiem
dr hab. Piotr Podlipniak, archiwum prywatne

Czy muzyka podlega ewolucji? Czy wykonywanie muzyki rozwija myślenie u dzieci? To tylko niektóre z zagadnień, którymi interesuje się Prof. UAM dr hab. Piotr Podlipniak.

Piotr Podlipniak – jest muzykologiem specjalizującym się m.in. w zagadnieniach związanych z biologicznymi źródłami muzyczności człowieka, neurobiologicznymi podstawami zdolności muzycznych, psychologią muzyki i metodologią nauki. Stworzył pojęcie ‘instynkt tonalny’ na określenie dziedzicznej zdolności do rozpoznawania relacji tonalnych


Wojtek Kzyżanowski: Czy można powiedzieć, że muzyka jest uniwersalnym językiem?

dr hab. Piotr Podlipniak: Z pozoru odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta – nie. Słuchając przecież muzyki pochodzącej z odległych nam kultur muzycznych z pewnością nie odbieramy całego przekazu zawartego w tej muzyce, przekazu, który jest dostępny osobom wychowanym w tej kulturze muzycznej. Pytanie to jednak ma w sobie pewne elementy, które trzeba doprecyzować, aby odpowiedź na nie niosła ze sobą większą wartość poznawczą. Po pierwsze żadna forma komunikacji ludzi nie jest uniwersalna w sensie absolutnym. Można co najwyżej mówić o uniwersalności niektórych form komunikacji, precyzując, że są one zrozumiałe np. dla całego gatunku Homo sapiens lub mają zasięg międzygatunkowy ograniczony do określonej grupy zwierząt. Muzyka zawiera w sobie niewątpliwie istotny komponent konwencjonalny, dlatego nie można powiedzieć, że jest uniwersalnym językiem. 

Z drugiej jednak strony w muzyce różnych kultur obecne są pewne elementy, które można określić mianem uniwersalnych, takie jak chociażby crescendo, decrescendo, accelerando itp. jako nośniki informacji o intensywności emocjonalnej. Po drugie słowo „język” jest użyte w tym pytaniu w sensie metaforycznym. Muzyka nie jest oczywiście językiem w sensie języka naturalnego. Kiedy jednak porównamy jakąkolwiek muzykę z językiem naturalnym odnosimy wrażenie, że jej przekaz jest nam w większym stopniu dostępny, niż ma to miejsce, kiedy słuchamy obcego języka. Oczywiście muzyka pozbawiona jest semantyki (w sensie semantyki propozycjonalnej takiej jak w języku naturalnym), dlatego frazę „rozumienie muzyki” odnosi się często do adekwatnego odbierania zawartego w muzyce przekazu emocjonalnego, strukturalnego, artystycznego, estetycznego czy symbolicznego. Ów brak semantyki powoduje, że muzyka, jak zauważa Ian Cross, jest najmniej jednoznaczna w swym przekazie, jeśli porównamy ją do prozy czy poezji. Ta niejednoznaczność sprawia, że trudno jest nam jednoznacznie stwierdzić, czy nasze rozumienie muzyki jest prawidłowe czy też nie. 

Jedyne co nam pozostaje to odwołanie się do porównania naszych doświadczeń z doświadczeniami innych osób. Kiedy to robimy okazuje się, że wiele naszych przeżyć jest podobnych, a przy braku możliwości jednoznacznego stwierdzenia prawdziwości bądź fałszywości naszych interpretacji komunikatu muzycznego, tak jak jest to zwykle możliwe w przypadku orzekania o poprawnym czy błędnym rozumieniu zdań języka naturalnego, doświadczane intersubiektywne podobieństwo przeżyć skłania nas do traktowania muzyki właśnie jako „uniwersalnego języka”.

WK: Czy słuchanie muzyki ma realny wpływ na samopoczucie człowieka?

PP: Muzyka na pewno odgrywa ważną rolę w kształtowaniu samopoczucia ludzi, co wykorzystywane jest w muzykoterapii, czy w badaniach psychologicznych, gdzie muzykę wykorzystuje się często jako jedno z bardziej skutecznych narzędzi wzbudzania emocji. Wiedzą o tym też kompozytorzy muzyki filmowej, wykorzystując muzykę do manipulowania stanem emocjonalnym widzów. Kiedy jednak mamy odpowiedzieć na pytanie, jakie konkretnie cechy muzyki odpowiadają za wywoływanie konkretnych nastrojów trudno jest o jednoznaczne stwierdzenia. Oczywiście są takie cechy przebiegu muzycznego, które oddziałują na słuchacza w przewidywalny sposób. Na przykład wspomniane crescendo czy wyrazistość metryczna. Problem jednak w tym, że każdy człowiek ma inną historię życia, a zatem też inne doświadczenia z muzyką. Nasze doświadczenia wpływają w istotny sposób na to, jak odbieramy muzykę, którą już znamy. Dotyczy to także stylu muzycznego a nie tylko konkretnych utworów. Słuchając muzyki w różnych kontekstach nabywamy różnych skojarzeń, co ma istotny wpływ na powodowany słuchaniem muzyki nastrój i w konsekwencji także samopoczucie.

WK: W jaki sposób wspólne słuchanie muzyki może mieć wpływ na tworzenie wspólnoty?

PP: Idea muzyki jako narzędzia konsolidacji społecznej jest obecnie dość popularna zwłaszcza w kręgach badaczy pochodzenia muzyki. Funkcja ta traktowana jest często jako cecha przystosowawcza ludzkiej muzykalności. Wiele przeprowadzonych ostatnio badań na przykład w grupie słynnego Robina Dunbara sugeruje faktyczną rolę konsolidującą muzyki. Jedną z ciekawych obserwacji jest na przykład tzw. „efekt łamania lodów”. Okazuje się, że choć wiele aktywności prowadzonych w grupie prowadzi do konsolidacji grupy, wspólne muzykowanie działa w tym względzie zdecydowanie najszybciej. Być może to, że jesteśmy w tak dużym stopniu gatunkiem społecznym zawdzięczamy właśnie naszej muzykalności.

WK: Czy wykonawstwo muzyki może rozwijać zdolność myślenia u dzieci?

PP: Wpływ muzyki na rozwój intelektualny człowieka zwłaszcza w okresie dziecięcym jest przedmiotem zainteresowania psychologów co najmniej od czasu przeprowadzenia przez Frances Rauscher i jej współpracowników słynnych już badań, w których zaobserwowano, że osoby badane – jak to zwykle bywa studenci – po wysłuchaniu 10-minutowego fragmentu sonaty D-dur na dwa fortepiany Wolfganga Amadeusza Mozarta wykazywali się lepszymi wynikami w testach zdolności przestrzennych. Wyniki te stały się przyczyną pojawienia się w mediach niesławnego terminu „efekt Mozarta”. Wywołane nierzetelnymi i zniekształconymi relacjami mediów zainteresowanie opinii publicznej spowodowało utrwalenie się w świadomości dużej części społeczeństwa nieprawdziwego przekonania, jakoby słuchanie muzyki Mozarta miało nieoceniony wpływ na rozwój intelektualny dzieci. Mimo że pogląd taki należy uznać w świetle współczesnej wiedzy za co najmniej przesadzony, niektóre współczesne badania zdają się sugerować, że czynne uprawianie muzyki przez dzieci może wpływać pozytywnie na rozwój niektórych zdolności poznawczych szczególnie tych związanych z językiem naturalnym. Problem wpływu czynnego uprawiania muzyki na rozwój poznawczy człowieka jest jednak problemem niezwykle złożonym i wymaga dalszych pogłębionych studiów. 

WK: Czy można zaobserwować jakieś preferencje muzyczne u niemowląt?

PP: Niewątpliwie niemowlęta wykazują wiele preferencji względem bodźców dźwiękowych w tym także muzycznych takich jak proste melodie, opadające kontury melodyczne, współbrzmienia konsonansowe itp. Trwają dyskusje na ile preferencje te mają charakter dziedziczny i wiążą się z naturalną muzycznością człowieka, a na ile kształtowane są przez środowisko kulturowe. Wiele z obserwowanych preferencji tradycyjnie uznawanych za muzyczne może nie mieć jednak bezpośredniego i wyłącznego związku z ludzką muzykalnością. Rozpoznawanie komunikatów emocjonalnych na podstawie konturu melodycznego jest na przykład zdolnością niezwykle istotną w przetwarzaniu bodźców mownych. Także preferencje niemowląt wobec konsonansów nie koniecznie muszą wiązać się z muzycznością. Wrażenia sensoryczne powodowane przez współbrzmienia nie muszą być wszak związane jedynie z percepcją muzyki, ale mogą stanowić element zdolności związanych z kategoryzacją bodźców słuchowych dla potrzeb komunikacji treści referencjalnych. 

WK: Czy może istnieć kultura bez muzyki?

PP: Oczywiście możemy powiedzieć, że hipotetycznie taka sytuacja jest możliwa. Jak dotąd jednak nie znamy żadnej takiej kultury. Jestem przekonany, że my, jako gatunek, jesteśmy obdarzeni pewnymi dziedzicznymi predyspozycjami, które sprawiają, że ludzie muzykują w sposób spontaniczny. Istnienie jednak predyspozycji nie oznacza, że ujawnią się one w każdych warunkach środowiskowych. Muzyka jest częścią kultury właśnie dlatego, że istnieje pewna tradycja muzyczna, w której wzrastamy i która powoduje, że owe predyspozycje mogą kształtować naszą muzyczność zgodnie z regułami danej tradycji muzycznej. 

WK: Czy można powiedzieć, ze odczuwanie emocji dzięki muzyce jest zjawiskiem bardziej pierwotnym niż myślenie?

PP: A czym jest „myślenie”? Emocje są z pewnością zjawiskiem starszym ewolucyjnie niż posługiwanie się konceptualnymi kategoriami. Podczas słuchania muzyki jesteśmy jednak często świadomi doświadczanych emocji, a skoro stają się one częścią świadomych operacji umysłowych to być może można takie operacje nazywać myśleniem. Jeśli jednak pojęcie myślenia zarezerwujemy wyłącznie dla sfery konceptualnej to oczywiście tak, emocje są pierwotniejsze.

WK: Na czym polega postulowane przez Pana zjawisko instynktu tonalnego?

PP: Pojęcie instynktu tonalnego zaproponowałem dla określenia hipotetycznej predyspozycji poznawczej naszego gatunku do interpretowania następstw dźwięków o strukturze harmonicznej w kategoriach hierarchicznie zorganizowanej struktury. Aby ująć to nieco prościej, instynkt tonalny to taka cecha naszej natury, która powoduje, że słuchając dźwięków jesteśmy w stanie rozpoznawać w nich strukturę tonalną melodii. Zwykle chcemy myśleć o percepcji muzyki jako o procesie obiektywnego odzwierciedlania istniejących w naszym otoczeniu zjawisk akustycznych. Kiedy jednak uświadomimy sobie, że percepcja jest procesem aktywnym a struktura melodyczna jest jedynie interpretacją bodźca, a nie tym, jak ów bodziec istnieje w rzeczywistości, rodzi to pytanie, dlaczego my ludzie interpretujemy niektóre dźwięki właśnie jako melodie. Fakt szczególnego zamiłowania ludzi do muzyki wiąże się w moim przekonaniu z istnieniem pewnego naturalnego uzależnienia człowieka od muzyki. To dlatego szczególną rolę w percepcji muzyki odgrywa tzw. układ nagrody. Ważnym elementem muzyki, od którego się uzależniamy jest tonalność, dlatego instynkt tonalny jest w moim przekonaniu istotnym składnikiem ludzkiej muzykalności.

WK: Czy można powiedzieć, że zwierzęta również tworzą muzykę?

PP: W moim przekonaniu nie. Niektóre zwierzęta posługują się wprawdzie formami komunikacji wokalnej, w których odnaleźć można elementy często określane jako muzyczne, ale muzyka, taka jaką znamy i jaką doświadczamy podczas słuchania ekspresji muzycznych człowieka, jest zjawiskiem wyłącznie ludzkim. Chciałbym tu podkreślić, że doświadczana przez nas struktura muzyczna jest zjawiskiem wyłącznie poznawczym – specyficzną interpretacją bodźca dźwiękowego przez dojrzałe w wystarczającym stopniu mózgi ludzi. Relacje tonalne, następstwa interwałowe, schematy rytmiczne i metryczne, to wszystko nie istnieje w sensie fizycznym w świecie poza podmiotem postrzegającym muzykę. Skoro nasze mózgi różnią się od mózgów innych gatunków zwierząt jest mało prawdopodobne, że inne zwierzęta postrzegają bodźce muzyczne tak jak my, choć niektóre elementy doświadczenia muzycznego są niewątpliwie dostępne także poznaniu innych gatunków zwierząt. Znane jest na przykład badanie wskazujące, że rezusy rozpoznają podobieństwo oktawowe podczas słuchania prostych melodii tonalnych. Człowiek obdarzony jest jednak, zdaniem W. Tecumseha Fitcha, specyficznym dla naszego gatunku zbiorem predyspozycji poznawczych umożliwiających słuchanie muzyki. Taka poznawcza specyfika gatunkowa działa jednak w obie strony. Słuchając pieśni ptaków my ludzie nakładamy na nie nasze muzyczne kategorie, doszukując się w nich struktury muzycznej, której nie rozpoznają ptaki.

WK: Czy można powiedzieć, że kultura muzyczna podlega nieustannej ewolucji? 

PP: Niewątpliwie tak. Każda kultura ewoluuje. Jest to istota każdej kultury, a proces ten nazywamy ewolucją kulturową. Niektóre z efektów tego procesu możemy obserwować samemu. Zmieniające się trendy mody, nowe wyrażenia w języku ojczystym, czy zmiany stylistyki muzycznej. Co więcej, mimo że ewolucja kulturowa postępuje znacznie szybciej niż ewolucja genetyczna, w niektórych przypadkach środowisko kulturowe może wpływać na ewolucję genetyczną. Taki proces nazwany został swego czasu przez Charlesa Lumsdena i Edwarda Osborna Wilsona koewolucją genetyczno-kulturową. Kultura powstała dzięki ewolucji biologicznej i z tej perspektywy jest częścią biologii człowieka.


dr hab. Piotr Podlipniak, archiwum prywatne

Spis treści numeru Save the Music czyli muzyczne światy MEAKULTURY:

Felietony:

Magdalena Nowicka-Ciecierska, Muzyka – wspólne dobro 

Wywiady

Wojtek Krzyżanowski, "Być może to, że jesteśmy w tak dużym stopniu gatunkiem społecznym zawdzięczamy właśnie naszej muzykalności". Wywiad z dr hab. Piotrem Podlipniakiem

Recenzje

Iwona Granacka, Save the song! O norweskim muzykowaniu i śpiewającym ministrze

Publikacje

Aleksandra Sewerynik, Plagiat, sampling, mashup, instrumentacja i aranżacja w kontekście analizy ochrony elementów składowych utworu muzycznego

Edukatornia

Anna Antonina Nogaj, Muzyczne panaceum na...

Kosmopolita

Dorota Relidzyńska, Paryska bezsenność w filharmonii

Rekomendacje

Festiwal Strefa Ciszy w Łazienkach Królewskich w Warszawie


Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach Programu Kultura – Interwencje


Opublikowano: 2018-06-30

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 272