Radio i Telewizja Opera i dramat muzyczny Reklama

Zabiłem zgagę… (byka), cóż to dla mnie!

Katarzyna Syguła

zabilem-zgage-byka-coz-to-dla-mnie
Fragment okładki płyty Blue Ray z operą "Czarodziejski flet", źródło: www.okazje.info.pl/okazja/in

To w końcu co zabiłem?! Komiczna parafraza słynnej arii toreadora Escamilla Votre toast, je peux vous le rendre z opery Georgesa Bizeta Carmen pokazuje niegasnąco modny od ponad dekady zabieg wykorzystywania fragmentów oper w reklamach.
 

Jaki jest tego mechanizm? Jak się okazuje, bardzo prosty. Zjawisko śpiewu operowego postrzegane jest poza wąskim gronem „wtajemniczonych” w sposób stereotypowy. Z czym wszak kojarzy się opera dla przeciętnego widza? Przepych, trudna w odbiorze, dziwna muzyka, szacowne matrony z wykrzywionymi grymasem ustami wydające z siebie przeraźliwe dźwięki. Trudne do zniesienia. Ale przyswajalne może stać się, gdy wybrane motywy zabrzmią w innej, niestereotypowej sytuacji i z innym tekstem. W przypadku wspominanej reklamy produktem, który chcemy sprzedać, jest… lek na zgagę i niestrawność, które zamiast byka zabija ich tłamszony dolegliwościami przewodu pokarmowego mściciel. I choć wielu profesjonalistów takie użycie fragmentu dzieła może oburzyć i ową niestrawność wywołać, mnie ten pomysł rozbawił.

Ale czy chodzi jedynie o groteskę lub stereotypy? Niekoniecznie – otóż kolejnym przykładem jest duet kwiatowy Lakme i Maliki z opery Lakme Leo Delibesa. Motyw refrenowy stanowił inspirację dla twórców reklamy delikatesów Alma. Podkreślenie – mamy najlepszą jakość i stawiamy na tradycję. Tutaj koncept został ukazany w zupełnie innym świetle.

Chyba najbardziej znana aria operowa z opery Rigoletto Giuseppe Verdiego – La donna e mobile to znak rozpoznawczy pizzy Ristorante Dr. Oetkera. Pomysł fabularny – para, która zasiada do romantycznej kolacji. W oddali rzutnik, na którym wyświetlana jest bryła Koloseum, architektonicznego symbolu Rzymu. Zakochani czują się jak w prawdziwej włoskiej pizzerii, choć siedzą na bliżej nieokreślonym placu bliżej nieokreślonego miasteczka. Do tego włoskie wino, letni wieczór i... włoska aria o zmienności kobiecego serca. Pamiętamy już: Włochy to nie tylko pizza, lecz również ojczyzna opery.

Ale co z operą w sytuacji… intymnej? Firma Durex sięgnęła po motyw Królowej Nocy – Der Holle Rache z Mozartowskiego Czarodziejskiego fletu. Opera w sypialni to ciekawe posunięcie. „Aaaa” – kobieca ekstaza kojarzy się niewątpliwie z operowym wysokim „c”! I tu właśnie brzmi najsłynniejszy fragment wokalizy na głosce „o” zwany potocznie „pikawką”. Panowie, strzeżcie się swoich „królowych nocy”!

To wspaniale, że opera przenika do mediów masowych, a ich odbiorcy mogą przynajmniej w ten sposób oswajać się z tą formą sztuki. Wolę wizję: ooo, znam to, leciało w reklamie pizzy niż: nie mam pojęcia, nie wiem, co to jest i jakże często spotykane odrzucenie kultury wyższej oparte na przeczuciu jej zazdrosnej elitarności.

Opublikowano: 2012-05-09

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 283