Taniec Balet

Jak to się robi w Ameryce, czyli „Terpsychora w tenisówkach. Taniec post-modern” Sally Banes

Katarzyna Bartos

jak-to-sie-robi-w-ameryce-czyli-terpsychora-w-tenisowkach-taniec-post-modern-sally-banes
okładka książki, materiały prasowe

Odkąd pamiętam, w moim życiu obecny był taniec. Tak naprawdę było to jedno z (przyjemnych) zajęć każdej dziewczynki z tzw. dobrego domu w moim mieście. Tańczyły więc córki elit intelektualnych, te „wysoko” urodzone, ale i te, których rodzice chcieli zapewnić im dobry start w przyszłość. Tak się w naszym miasteczku przyjęło. Taniec zapewniał grację ruchu, przyjemną naukę dyscypliny, był też sposobem zajęcia nieco nad-aktywnego dziecka, rozwijał pamięć, jednocześnie uczył pracy w grupie, jak i bycia samodzielną i odpowiedzialną jednostką. Mimo że uczyłyśmy się elementów baletu klasycznego, to właśnie taniec współczesny był tym, na co kładło się największy nacisk.

Kiedy sięgnęłam po książkę Sally Banes „Terpsychora w tenisówkach” przypomniały mi się te wszystkie momenty zakładania baletek, wchodzenia na scenę i schodzenia z niej, oklaski, próby i zakaz obcinania włosów. Na ponad dwustu stronach swojej publikacji, Banes pokazała mi jednak inny, szalony i niezwykle inspirujący świat tańca post-modern.

Książka rozpoczyna się wstępem, który jest de facto esencją „Terpsychory”. Jest to syntetycznie ujęta historia amerykańskiego tańca w XX wieku z naciskiem położonym na lata 60. i 70. Tak naprawdę, by zrozumieć taniec post-modern – jego źródła, poznać postaci go tworzące i ich choreografie, dowiedzieć się jaki był, czemu zaprzeczał, z czego składał się, co stanowiło jego novum oraz jak można go podzielić – wystarczyłoby przeczytać tylko tych kilka stron. Tu autorka definiuje taniec post-modern, przedstawia pokrótce poszczególne jego nurty i wymienia znaczące dzieła. Ze względu na niezwykle wysoką wartość naukową wstępu, można go z powodzeniem polecić każdemu, kto zajmuje się historią i analizą tańca, a ze względu na bardzo przystępny język – każdemu tancerzowi.

Po wspomnianym wstępie, następuje 12 rozdziałów, z których pierwszy jest przedstawieniem źródeł tańca post-modern, środkowe – poszczególnych choreografów, a ostatni grupy Grand Union. Sylwetki tancerzy ilustrowane są zdjęciami oraz, na zakończenie każdego rozdziału, fragmentem ich pracy, choreografii lub wypowiedzi, dzięki czemu mamy pełen ogląd na to, kim byli, jak pracowali i czemu w swej pracy się przeciwstawiali. Jest to bowiem książka o buntownikach, osobach przeciwnych zhierarchizowanemu światu primabalerin, indywidualistach. Swoje miejsce w panteonie post-modernistów wymienionych przez Banes znaleźli m.in.: Meredith Monk, performerka, tancerka i kompozytorka, która stwarzała nowe, baśniowe jakości z zupełnie codziennych przedmiotów oraz choreografka tańców opartych na matematycznych systemach kumulacji (sic!), Trisha Brown.

Urzekł mnie sposób pisania Banes o sztuce. Każdy rozdział to opowieść nie tylko o dziele. To przede wszystkim opowieść o osobie – o jej życiu, przeciwnościach losu, sukcesach i porażkach. Banes przedstawia pokrótce biografie poszczególnych choreografów, ale bez zbędnego szastania niepotrzebnymi datami. Każdy z tekstów już w pierwszych zdaniach zachęca do przeczytania całości, czasem zaczyna się od zabawnego stwierdzenia, np. „Trisha Brown spędziła dzieciństwo w Aberdeen w stanie Waszyngton; bawiła się na podwórku, chodziła po drzewach i grała w piłkę[1]. „Terpsychora...” to nie tylko opowieści o życiu, ale też szczegółowe analizy i interpretacje ważnych dzieł. Są one pisane zrozumiałym językiem pełnym metafor oraz odniesień do innych sztuk. Często ma się wrażenie, że niektóre z nich są zapisem tuż po wykonaniu, na szybko, ale nie jest to równoznaczne z ich bylejakością, wręcz przeciwnie. Autorka pokazuje jak ogromną ma wiedzę i rozeznanie w tanecznym świecie, często prezentuje też swoje odczucia.

Niestety, nie jest to książka dla laików. Pojawiają się tu co rusz taneczne terminy i by zrozumieć w pełni tę publikację, przyda się choć najmniejsze rozeznanie (lub doświadczenie) w świecie tanecznych kroków, figur i sposobów nauczania. Przyda się także wiedza z szeroko rozumianej sztuki. Większość opisanych choreografii to performance w których taniec nie stanowi najważniejszego medium. Czytając „Terpsychorę” często zastanawiałam się, gdzie są granice poszczególnych sztuk, a nawet gdzie kończy się sztuka a zaczyna prawdziwe życie. Tłumaczka książki zapisała następujące słowa, z którymi nie sposób się nie zgodzić: Sally Banes uczy patrzeć (…) Opisując, nadaje sens ruchowi; sens, który jest nie tylko znaczeniem, lecz również świadectwem autentycznego spotkania. Jej patrzenie pokazuje to, czego widz nie może dostrzec, bo nie musi znać wszystkich kontekstów. Toteż Banes często odwołuje się do sztuki współczesnej, minimalistycznej i formalnej, abstrakcyjnej i popularnej, zarówno plastyki, jak i muzyki, rzadziej do teatru[2].

Niezwykle ciekawym zabiegiem jest zakończenie książki wywiadem z choreografami zrzeszonymi w Grand Union. Choć jest to zbiór odpowiedzi na trzy pytania, które autorka zadała im listownie lub podczas spotkania, łączą się one w niezwykły sposób. Widać dzięki temu coś więcej, niż tylko odpowiedzi na pytania i podanie faktów. Grand Union w ostatnich latach swojego działania było grupą ludzi, którzy wypaleni byli wspólnymi występami, wydaje się, że mieli do siebie dużo żalu. Choć próbowali stworzyć zespół niezhierarchizowany, lecz demokratyczny,  stworzyli anarchistyczny zbiór osób, z których każda chciała błyszczeć własnym blaskiem. Wspólny wywiad na pewno nie ukazałby w pełni osobowości i stylu każdej z osób.

Praca Sally Banes to publikacja naukowa, dająca w przystępny sposób wgląd w świat tanecznej post-moderny. To książka otwierająca umysły, inspirująca i pokazująca szalony świat lat 60. i 70. XX wieku. Zdecydowanie warta uwagi!

 

Sally Banes „Terpsychora w tenisówkach. Taniec post-modern” tłum. A. Grabowski i J. Majewska, Kraków 2013.

tytuł oryginalny: „Terpsichore in Sneakers: Post-modern Dance”, 1987.

 

Spis treści numeru tematycznego „Cały ten taniec”

Meandry:

Wstęp redakcyjny (Anna Kruszyńska)

Felietony:

Balet (nie)męska sprawa?  (Katarzyna Gardzina-Kubała)

Zatańczyć o współczesnym świecie  (Aleksandra Chmielewska)

Wywiady:

„Różnorodność jest bogactwem, z którego staram się czerpać”. Wywiad z Jackiem Przybyłowiczem (Ewa Schreiber, Anna Kruszyńska)

„W balecie wszystko zaczyna się od głowy”. Wywiad z Maksimem Woitiulem  (Anna Kruszyńska)

Recenzje:

Jak to się robi w Ameryce, czyli „Terpsychora w tenisówkach. Taniec post-modern” Sally Banes  (Katarzyna Bartos)

Optymiści mogą wszystko - Richard Buckle  „Diagilew”   (Anna Wyżga)

Publikacje:

Opowieść o samotności. Matthew Bourne, „Jezioro łabędzie” i krótka historia pierwowzoru  (Renata Dobkowska)

Wybrane elementy techniki ruchu Rudolfa Labana w kształceniu na specjalności rytmika na wyższej uczelni muzycznej  (Magdalena Sawicka)

Edukatornia:

Mityczne korzenie klasycznego tańca indyjskiego  (Renata Dobkowska)

Edukacja taneczna w amatorskim ruchu artystycznym. Realizacja autorskiego programu "Myśl w ruchu"  (Marta Zawadzka)

Kosmopolita:

Zwycięskie kroki przeznaczenia  (Katarzyna Trzeciak)

Bronisława Niżyńska  (Aleksandra Szyguła)

Rekomendacje:

Instytut Muzyki i Tańca: Portale (taniecPOLSKA.pl i tance.edu.pl); Polska Platforma Tańca

Wydawnictwa wydane we współpracy z Instytutem Muzyki i Tańca

 


[1] S. Banes, Terpsychora w tenisówkach. Taniec post-modern, Kraków 2013, s. 80.

[2] J. Majewska, Jak się tańczy w Ameryce, w: S. Banes, Terpsychora w tenisówkach. Taniec post-modern, Kraków 2013, s. VII.

Opublikowano: 2017-02-09

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 254