Kontekst jest ważny. O pewnej melodii (z polityką w tle)

Joanna Szkudlarek

kontekst-jest-wazny-o-pewnej-melodii-z-polityka-w-tle
Downing Street 10, fot. Wikimedia Commons

Kto ma oczy do patrzenia i uszy do słuchania, ten przekona się, iż śmiertelnicy nie zdołają ukryć żadnego sekretu. Jeśli więc czyjeś usta milczą, mówią jego palce; zdrada sączy się wszystkimi porami[1]. Ta niemal poetycka uwaga Zygmunta Freuda, poza interesującą ilustracją sytuacji, w której ludzie próbują się ze sobą porozumiewać, stanowi też ciekawe spostrzeżenie o pewnego rodzaju prawdomówności wpisanej w ludzką naturę. Jeśli coś jest dla nas ważne, nie może zostać niewyrażone, choćby miało przejawić się jako dotkliwy symptom, pomyłka lub przejęzyczenie, czy – być może – fragment melodii; ulotny, zbłąkany, pojawiający się jak gdyby znikąd i zaprezentowany w najmniej spodziewanym momencie. Jeśli do takiej zbłąkanej melodii dodamy międzynarodową skalę wydarzenia i jego kontrowersyjność, osadzimy nucenie na arenie polityki międzynarodowej i znajdziemy ją na ustach byłego premiera Wielkiej Brytanii, a na dodatek spotkamy się z błyskawiczną reakcją społeczności teoretyków muzyki i muzyków – sytuacja stanie się naprawdę interesująca.

W czerwcu 2016 roku, po referendum dotyczącym wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, premier David Cameron podał się do dymisji. Poinformował o dokładnej dacie rezygnacji, przemawiając do mediów na Downing Street. Po zakończonej wypowiedzi odwrócił się od mównicy i podszedł do słynnych drzwi z numerem 10. Zaraz przed nimi wyśpiewał tajemniczą melodię „doo doo do dooo!”, domykając kompozycję pełnym werwy (i jakże brytyjskim): „right!”. To – wydawałoby się – niewinne zdarzenie okazało się zaskakująco nośne i zapoczątkowało intrygujący dialog pomiędzy byłym premierem a znawcami muzyki i muzykami.

Niedługo po tym zdarzeniu na portalu Classic FM pojawiła się analiza muzyczna intrygującego fragmentu. Jej autorzy zastanawiają się nad twórczością Camerona: Fanfara niczym z Wagnera, harmoniczna wątpliwość rodem z Beethovena i – wtem, na końcu – dziwny, współczesny ornament. Czy kompozycja ta daje wyraz niedomkniętej naturze błyskawicznej rezygnacji z pełnionego przezeń stanowiska? Czy to może komentarz dotyczący tego, co może się teraz wydarzyć na Downing Street 10[2]? Internet zalały najróżniejsze interpretacje. Niektórzy doszukiwali się w melodii triumfalnej ulgi byłego premiera. Innym natomiast żywiołowość utworu kojarzyła się z najzwyklejszą w świecie, trudną do powstrzymania radością. Pojawiały się też głosy doszukujące się w niej tonów smutnych i pełnych, nomen omen, rezygnacji. Niektórzy dostrzegają w niej pewną bardziej ogólną tendencję obecnego świata politycznego. Amerykański satyryk, Stephen Colbert, w swoim programie the Late Show, stwierdził na przykład: O co właściwie teraz chodzi z rządzeniem światem Zachodu, że nasi liderzy ścigają się do wyjścia z pieśnią na ustach? Co takiego wiedzą, o czym my nie wiemy? Przecież już za kilka miesięcy będą, być może, pracować z prezydentem Tru... ...ojej[3].

Najbardziej interesujący wydaje się jednak fakt, że w odpowiedzi na muzyczny gest Camerona, pojawiło się mnóstwo interpretacji muzycznych zaproponowanego przez niego motywu. Znalazła się wśród nich, między innymi, interpretacja chóralna, utwór na organy czy przepiękna fantazja na wiolonczelę i pianino, nie wspominając już o wszystkich wersjach, w których wodze fantazji puścili twórcy muzyki elektronicznej, korzystający z dobrodziejstw samplingu.

Niezależnie od tego, która z wersji muzycznych czy też jaka interpretacja polityczna przypada nam do gustu i czy bardziej jesteśmy skłonni odnaleźć w „chwili prawdy” Davida Camerona wyraz błogiej ulgi, czy smutku bądź zakłopotania, wygląda na to, że jego wypowiedź spotkała na swojej drodze „uszy do słuchania”, padła na podatny grunt; ludzi wyczulonych na każdy przejaw prawdy, być może zmęczonych „gadającymi głowami” i pozbawionymi życia komunikatami prasowymi. Jak zauważył w wywiadzie dla Classic FM autor pierwszego z przedstawionych powyżej utworów, Thomas Hewitt Jones, okazało się, że ten facet, który rządzi naszym krajem, tak naprawdę ma serce[4]. Znalazło się wiele osób, które ten (polityczny) gest nucenia zauważyły, podchwyciły i przekształciły na swój własny, twórczy sposób. Choć trudno o bardziej demokratyczną i zaangażowaną reakcję, niektórzy komentatorzy, z pewną dozą niedowierzania, zwracali uwagę na to, że przyśpiewce byłego premiera poświęcono w mediach społecznościowych więcej uwagi niż samej decyzji o wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Choć pobrzmiewa w tym pewna przesada, zainteresowanie śpiewem premiera było rzeczywiście ogromne. Można zastanawiać się, czy taka forma wyrazu nieprzypadkowo pojawiła się w momencie podejmowania tak trudnej i znaczącej decyzji. W pewnych okolicznościach niełatwo przecież o adekwatny, werbalny komentarz. Patrząc z tej perspektywy, „brak słów” mógł zamienić się w muzyczny dialog polityczny; z czegoś, co nie zmieściło się w politycznym dyskursie, urodziła się melodia. Gdyby napięcie polityczne zawsze mogło prowadzić do tego typu rezultatów, z pewnością żylibyśmy w piękniejszym świecie – oby to, czego w tak trudnej sytuacji nie da się zwerbalizować, zawsze stawało się muzyką.

Zastanawiając się nad przyśpiewką byłego premiera i reakcją muzyków, trzeba jednak mieć na uwadze prozę życia, która – pod tak ważną tkanką niuansów – zawiera też z najzwyklejszą materialność i znaczenia najbardziej toporne i konkretne. Jak podaje reporterka Classic FM we wspomnianym wcześniej wywiadzie z Thomasem Hewittem Jonesem, sam Cameron stwierdził ponoć, że melodia była umówionym wcześniej sygnałem, na który osoby znajdujące się wewnątrz budynku miały wpuścić byłego premiera do środka (kłopot polegał jedynie na tym, że premierowi nie wyłączono mikrofonu zaraz po skończonym przemówieniu). Jeśli więc cała delikatność społecznej interakcji, jaka miała miejsce wokół tajemniczej melodii, traci trochę ze swojego romantycznego uroku i nieco się osuwa pod ciężarem tak prozaicznego wyjaśnienia, możemy przynajmniej cieszyć się, że nasze „uszy do słuchania” dotarły przy okazji do innego sekretu – poznaliśmy tajny i bardzo intrygujący kod dostępu na Downing Street 10.


Przypisy:

[1] Z. Freud, „Fragment analizy pewnej histerii”, [w]: Histeria i lęk, KR, Warszawa 2001, s. 127.

[2] http://www.classicfm.com/discover-music/music-theory/david-cameron-musical-analysis/ [27.02.17], tłumaczenie własne.

[3] https://www.youtube.com/watch?v=yo05mizV6Dg [6.03.2017].

[4] Tamże.

Opublikowano: 2017-06-23

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 262